"JA I TY"

Gabinet Psychoterapii

"Naszym pierwszym krokiem w codziennej rutynie powinno być wyzwolenie się z niej na tyle, by móc się zatrzymać i zastanowić, dlaczego robimy to, co robimy."

M. Csikszentmihaly




Wielu dorosłych, których spotykamy wokół, sprawia wrażenie ludzi odnoszących w życiu sukcesy; a tak naprawdę zdarza się, że nie którzy z nich czują ogromną wewnętrzną pustkę, samotność, mają negatywny obraz siebie, odczuwają lęk przed ludźmi, mają trudności w zaufaniu innym, mają trudności w nawiązywaniu głębszych relacji itp. Z drugiej strony te osoby rozpaczliwie szukają miłości, pragną żeby inni lubili ich za to co robią, mają nadzieję że jak będą robić więcej lub lepiej, to może polubią samych siebie. U wielu z nas życie składa się z dwóch warstw: - warstwa zewnętrzna to sukces osobisty i liczne osiągnięcia. Potrafimy wziąć na siebie odpowiedzialność, potrafimy kierować. Wiemy, jak przyjąć front i co zrobić w każdej sytuacji. Nauczyliśmy się czytać w cudzych myślach. Druga warstwa wewnętrzna to zranione małe dziecko, to bolesny, przepełniony nieszczęściem ośrodek gniewu,   perfekcjonizmu, depresji, pożądania, cynizmu i nadmiernej kontroli. Tkwi w nas głęboko zakorzeniony brak zaufania do innych i do siebie. Często odczuwamy lęk przed odrzuceniem, lęk przed narażeniem się na coś przykrego, mamy trudności w zwracaniu się z prośbą o pomoc. „ Jeśli nikomu nie będę mówić, co się dzieje, jeśli nie będę zadawać pytań, to nie wpakuję się w żadne kłopoty”. Unikamy konfliktów bo przywołują w naszej podświadomości wszystkie te, z jakimi zetknęliśmy się w dzieciństwie. Nie dość, że musimy radzić sobie z bieżącymi problemami i kontaktami między ludzkimi, to jeszcze, natknąwszy się na najmniejszy problem, jeszcze raz przeżywamy przytłaczające uczucia z dzieciństwa. Osoby które nie mają wzorców do naśladowania, żyli w obecności rodziców pozostających w ciągłym konflikcie czują się ograbieni z życia. Niekorzystny wpływ ujawnia się w ich małżeństwach i u ich dzieci. Osoby mają jasny obraz niektórych poniesionych strat, jednak nie zawsze są do końca pewni, co utracili. Zadają pytanie: Kim jestem? Co czuję, czy to co czuję i to czego potrzebuję to czy to jest w porządku, czy mam prawo tak czuć i tego potrzebować?

Ci, którzy uważają, że zostali ograbieni z własnego życia, przejawiają kilka negatywnych reakcji:

– głęboko skrywany gniew,
– brak zaufania, jeśli w życiu coś się nie układa, mówią sobie „świat jest przeciwko mnie, nie można zaufać ludziom, wszyscy zawsze chcą mnie wykorzystać, zawsze sprawiają zawód lub mnie oszukują”,
– lęk przed przeszłością,

– podwójne życie (niezałatwianie spraw do końca)
– zaprzeczanie, tłumienie myśli i uczuć, dla własnego przetrwania zachowujemy w pamięci te wspomnienia, które są miłe, wypieramy zaś te, które są nie do zniesienia.

Mimo, że zostały zdarzenia wyparte ze świadomości, „zapisy uczuć” nie giną bez śladu. Żyją nadal, błąkając się w podświadomości, póki nie nastąpi jakieś rozwiązanie. To wyjaśnia, dlaczego dorosłe dzieci miewają niezrozumiałe napady smutku, odczuwają samotność, wpadają w depresję, mają ataki gniewu i wykazują głęboki brak zaufania do ludzi. Owe negatywne zapisy uczuć są przyczyną wypaczenia obrazu siebie i rozmycia granic.

Gdy przychodzimy na świat jesteśmy całkowicie zależni od rodziców. Oni zaspokajają potrzeby fizyczne – jedzenie, dach nad głową, ochrona przed niebezpieczeństwem, wprowadzaniem w świat i odkrywania go. Na rodzicach również spoczywa obowiązek kierowania emocjonalnym i duchowym rozwojem – samoocena i poczucie własnej wartości. Jeśli ludzie, których zadaniem jest kochać dziecko, troszczyć się o nie i wspomagać je, zamiast tego ranią je negatywnymi wypowiedziami na jego temat, zaniedbaniem, wykorzystywaniem fizycznym lub emocjonalnym, to dziecko uwierzy, że jest jednostką bezwartościową. Będzie się czuło „obcym” w społeczeństwie lub kimś, kto jest dla tego społeczeństwa ciężarem. „Moje zdanie się nie liczy”," cokolwiek bym zrobił, nigdy nie będzie dobrze”, „usiłuję wszystko doprowadzić do perfekcji”,  „ boję się małżeństwa”, „ boję się, że moje dzieci będą takie jak ja”,  „ja sobie z tym nie poradzę” - są to sformułowania osób, które mają zaniżoną samoocenę. Nigdy nie uważają, że dorównują innym. Osoby mające negatywny obraz siebie odczuwają gwałtowną potrzeb, by działać jeszcze sprawniej, starać się jeszcze bardziej, dogadzać innym jeszcze lepiej. My, którzy myślimy o sobie, że się do niczego nie nadajemy, w istocie rzeczy pragniemy być doskonali i chcemy doprowadzać do stanu doskonałości wszystko, co nas otacza, w nadziei, że wtedy inni będą nas kochali i szanowali. Oczywiście ponosimy fiasko, bo nie ma ludzi doskonałych i każda sytuacja ma swoje słabe strony. Mówi to rozum, a mimo wszystko usiłujemy osiągnąć to, co niemożliwe.

Żyjemy w ciągłym poczuciu zagrożenia. Dręczy nas niepewność: „Kim jestem”? Czy jestem wart miłości? Czy jeśli dołożę większych starań, jeśli posunę się odrobinę dalej na drodze do doskonałości, zyskam w końcu akceptację innych? Poczucie zagrożenia ogarnia nas zawsze i wszędzie zmuszając do nieustannego wytężania sił.

Staramy się również uzyskać kontrolę nad całością życia. Podświadomie mówię sobie: „Jeśli uda mi się zdobyć pełną kontrolę nad otoczeniem, nad moimi związkami z innymi ludźmi, nad tym za co ponoszę odpowiedzialność – zdobędę silniejszą pozycję i będę czuł pewniej i bezpieczniej. Perfekcjonisty nigdy nie usatysfakcjonuje to, że jest pierwszy lub najlepszy. Niezależnie od tego co osiągnął, czuje wewnętrzną pustkę. Myśli sobie: „Może jeśli postaram się być trochę lepszy, moje samopoczucie też będzie lepsze.” Ale owo „trochę” nigdy nie wystarcza. Jesteś np. znakomitym tyczkarzem i zarazem perfekcjonistą. Rekord świata w skoku o tyczce wynosi, powiedzmy 8 metrów. Sportowiec, któremu właśnie udało pobić rekord świata, odczuwa ogromną radość. Chwyta tyczkę i sprawdza czy może jeszcze raz pobić rekord świata, podnosząc poprzeczkę o 2 cm, jeśli mu się nie powiedzie, będzie przekonany, że zrobił wszystko, co było w danej chwili w jego mocy i usatysfakcjonowany osiągniętym rezultatem. Perfekcjonista który osiągnął rekord świata 8 metrów poprosi sędziego o podniesienie poprzeczki nie na wysokości  8 metrów i 2 cm jak sportowiec ale poprosi o umieszczenie poprzeczki na wysokości 9 metrów. Perfekcjonista zdobywa nowy rekord świata 9 metrów i szepcze do siebie: „więcej to lepiej”! Dalej zawiesza poprzeczkę na 10 metrów. Pobija nowy rekord świata, wokół ludzie patrzą z niedowierzaniem i zdumieniem, wiwatują, wszyscy się cieszą natomiast perfekcjonista zawsze czuje niedosyt. Po pokonaniu niewiarygodnej wysokości 16 metrów, 30 metrów, 80 metrów dusza perfekcjonisty nadal będzie domagała się, żeby poprzeczkę unieść jeszcze wyżej, to może wtedy wszyscy mnie pokochają, może będę czuł się bezpieczniej, pewniej. Może poczuję się człowiekiem w pełni wartościowym.
Prawda jest inna – dopóki poczucie bezpieczeństwa nie będzie płynęło z głębi ciebie, dopóty, choćbyś pokonał wysokość nawet kilometra, nadal będziesz czuł się człowiekiem bezwartościowym i nie kochanym. Prawdziwe poczucie bezpieczeństwa przychodzi wtedy, gdy łączą nas głębokie, pełne ufności związki z innymi ludźmi, którzy nas kochają i akceptują, niezależnie od tego, czy odnosimy sukcesy czy też ponosimy porażki.

Kolejny problem to trudność nawiązywania bardzo bliskich, intymnych kontaktów z innymi i nie ujawnianie własnych słabości. Boimy się, że nie będziemy lubiani, jeśli ktoś dowie się o nas zbyt dużo,  boimy się, że utracimy zdobytą silną pozycję albo kontrolę nad sytuacją. Inną cechą ludzi o negatywnym obrazie siebie jest gniew. Ogarnia on tego, kto uważa, że do niczego się nie nadaje - „czemu ciągle jestem gorszy, czemu nie mogę stać się tym, czym chcę być?” i nie potrafi sprawować kontroli „czemu nie potrafię sprawić, by życie i ludzie byli tacy, jacy być powinni?”. Człowiek ogarnięty gniewem zawsze znajdzie setki powodów, żeby być zagniewanym, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto ma czegoś więcej niż on lub jest pod jakimś względem od niego lepszy. Życia nigdy nie da się uczynić doskonałym. Ponadto ludzie o negatywnym obrazie siebie często mają poczucie winy z tego powodu, że nie są doskonali i że nie potrafią panować nad wydarzeniami, toteż życie nie toczy się tak, jak powinno. A na owo poczucie winy, wywołane faktem, że są niedoskonali, nakłada się jeszcze poczucie winy za gniew na siebie samych i na innych ludzi. Wiele osób wpada w pułapkę niskiej samooceny, co powoduje usztywnienie ich stosunków z innymi ludźmi zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym.
Innym wymiarem negatywnego obrazu siebie jest depresja, stanowiąca jeden z kręgów kilkupoziomowej spirali uczuć. Kolejnymi, coraz niższymi, poziomami tej spirali są: strata, frustracja spowodowana stratą, zaprzeczanie, gniew, poczucie winy z powodu gniewu, zgorzknienie, brak nadziei, depresja, zamknięcie się w sobie, izolacja.
Niski poziom samooceny wiąże się z bezpośrednim wytyczaniem granic, za którymi kończy się terytorium nasze, a zaczyna czyjeś inne. Osoby z niską samooceną nie wiedzą, w jaki sposób ustanowić własne granice i honorować granice innych. Systemy granic tak jak uczucia są niewidzialne, są to symboliczne bariery które odgrywają ważną rolę:
– powstrzymują innych przed wkraczaniem w naszą przestrzeń i wykorzystywaniem nas,
– powstrzymywaniem nas przed wkraczaniem w przestrzeń innych i wykorzystywaniem ich,
– danie każdemu sposobności, by stwierdził, kim jest.

Granica wewnętrzna chroni nasze myśli, uczucia i zachowania. Oddziela nasze myśli, nasze uczucia i nasze zachowania od myśli, uczuć i zachowań innych. Granica wewnętrzna powstrzymuje nas przed braniem odpowiedzialności za myśli, uczucia i zachowania innych. Powstrzymuje nas też przed przejmowaniem kontroli nad innymi. Małe dzieci nie mają żadnych granic, które by je uchroniły przed wykorzystaniem przez inne osoby lub powstrzymywały przed wykorzystaniem innych. Aby granice takie mogły się utworzyć we właściwy sposób, niezbędny jest czas i odpowiednie środowisko rodzinne. Rodzice powinni chronić dziecko, nie dopuszczając, by ktokolwiek przekraczał jego granice. Powinni także wskazywać dzieciom niewłaściwe przekraczanie granic innych ludzi. Ludzie o niewłaściwych ukształtowanych granicach mają także skłonność do brania na siebie nadmiernej odpowiedzialności. Kiedy są przeciążeni, wypalają się i potem mają poczucie winy, że sprawili komuś zawód. Z kolei niepowodzenie potęguje w nich poczucie niedoskonałości. Biorą na siebie zbyt wielką odpowiedzialność, która w istocie powinna spoczywać na innych.

Życie dziecka to pusty, jeszcze niczym nie wypełniony kielich. Zadaniem rodziców jest napełnienie go miłością, ufnością, aprobatą, odpowiednią wiedzą o życiu. Dzięki temu dziecko wchodzi w świat dorosłych, mając coś do zaoferowania innym. Nie jest zdesperowanym osobnikiem, rozpaczliwie usiłującym napełnić pusty kielich.

Czasami szukamy łatwych recept na rozwiązanie problemu wewnętrznej pustki tj. alkohol, objadanie się, hazard, lekomania, narkomania, rozwiązłość, krótkotrwałe powierzchowne związki. Jeśli osoba odczuwa dojmujący wewnętrzny brak spełnienia i głębokie osamotnienie, taka osoba chwyta się możliwości zagłuszenia pustki za pomocą narkotyków, jedzenia, alkoholu czy nowego związku. Człowiek zaczyna myśleć za kolejną możliwością zmiany nastroju i zaczyna myśleć o samym doświadczaniu zmiany. Przychodzi uzależnienie. Teraz zmiana nastroju to nie tylko, co przynosi ulgę. Staje się niezbędna do przetrwania.

Prawidłowy rozwój człowieka jest uwarunkowany nabyciem pewnych umiejętności. Jeśli między rodzicami a dzieckiem istnieje silna więź w połączeniu z afirmacją ze strony rodziców, to dziecko jest przekonane, że takim rodzicom można zaufać i że można na nich polegać. Kolejnym etapem jest zdobycie przez dziecko autonomii. Dziecko zaczyna rozumieć „nie jestem takie samo jak rodzice, jestem jedyne w swoim rodzaju”. Rodzice pozwalają dziecku na eksplorowanie tej wyjątkowości. Zapewniają mu bezpieczeństwo, dają możliwość badania nowych granic.  Problemy zaczynają się wtedy kiedy dziecko słyszy: „nie myśl, tylko rób co ci każę”, „nie płacz histeryczko” itp. W dorosłym życiu nie mamy pewności czy to co myślimy, czy to co czujemy jest właściwe. Następnym etapem jest eksperymentowanie z różnymi zdolnościami. Rodzice pomagają dziecku zrozumieć, że jest to czas sprawdzania. Czasami zdarza się, że rodzice zmuszają dzieci, aby to one osiągnęły to co nie zrealizowali rodzice lub zaprzątnięci swoimi sprawami nie zachęcają dzieci do podejmowania prób i nie wspierają, kiedy eksperymenty się nie powiodą itp. Innym istotnym zadaniem rozwojowym jest odkrywanie kim jestem? Owo poczucie tożsamości, czyli obraz siebie, powstaje w miarę jak ludzie mający dla nas znaczenie dostarczają nam informację o nas samych. Odkrywamy, czego jesteśmy w stanie dokonać. Należy zdecydowanie podkreślić, że wszelkie pozytywne kontakty, wszystkie słowa uznania, które płyną od naszych autorytetów mają wpływ na życie każdego człowieka. Kolejnym zadaniem rozwojowym jest nabycie zdolności tworzenia bliskich związków z ludźmi – dawanie miłości i przyjmowanie jej. Kochać kogoś oznacza rozumieć go tak dobrze, by, troszcząc się o niego, jednocześnie umożliwić mu stanie się wszystkim, czym może się stać. Bliska relacja oznacza również na kochaniu nas, na troszczenie się o nas i wspieranie naszego rozwoju. Intymność, oprócz zaufania, wymaga odkrycia się. Wymaga otwartości, pozwoleniu innemu człowiekowi, by poznał nasze uczucia i by dał nam poznać swoje. Dzieci uczą się bliskości, gdy obserwują otaczających ludzi i nawiązują z nimi kontakty. Kolejnym zadaniem jest wykazywanie troski o innych, branie odpowiedzialności za to, co mnie otacza. I ostatni etap to integralność przeszłości z teraźniejszością. Akceptacja życia takiego jakie jest. Czasami kierujemy się wyłącznie ku przyszłości, wciąż mając nadzieję, że uciekniemy przed przeszłością i że kolejne doświadczenia w jakiś niewiadomy sposób usunie  z naszego życia ból. Jak gracze golfa: „no tak, ten strzał mi nie wyszedł, ale przy następnym dołku będę lepszy – może nawet przebiję wszystkich pozostałych”.

Role -  jakie dzieci przyjmują w swych rodzinnych domach po to, by się chronić również odgrywają rolę w ich w życiu dorosłym. Jeśli w rodzinie następuje jakaś sytuacja stresowa, każdy członek układu rodzinnego przyjmuje jakąś rolę obronną, aby móc przetrwać lub nawet żeby zapewnić przetrwanie całego układu rodzinnego. Mogą to być role tj. Odpowiedzialny, bohater, niewidzialny świadek, porzucone dziecko, kozioł ofiarny, maskotka itp. Odpowiedzialny postępuje w sposób bardzo dojrzały i nad wiek odpowiedzialny np. : starsze dziecko będzie sprawdzało czy młodsze rodzeństwo wstało, zjadło śniadanie, szykowało innych do szkoły, po szkole robiło obiad, pranie itp., Bohater osiąga znakomite rezultaty i doskonale radzi sobie ze wszystkim. Niewidzialny świadek zazwyczaj usuwa się w cień, pozornie nie zwraca najmniejszej uwagi na otoczenie. Dziecko porzucone wiele czasu spędza we własnym pokoju bawiąc się w samotności, czuje się samotne. Zwykle jest zamknięte w sobie i nadmiernie ciche. Gołąbki pokoju – dzieci bardzo wrażliwe, usiłujące rozładować napięcie w każdej sytuacji. Troszczą się o uczucia i potrzeby innych oprócz własnych. Kozioł ofiarny przyjmuje na siebie wszystkie błędy innych i bywa, że w rodzinie staje się czarną owcą. Zadaniem maskotki jest rozładowanie napięcia przez zrobienie lub powiedzenie czegoś śmiesznego. Dzieci przyjmują te role jako sposób na znalezienie bezpiecznego miejsca w pogrążonym w chaosie otoczeniu. Granie konkretnej roli daje dziecku poczucie rzeczywistości i tożsamości. Wiele z nich przez wiele lat nie zdaje sobie sprawy, że jedynie udawało kogoś, a nie żyło prawdziwym życiem. Dzieci takie z czasem stają się ludźmi dorosłymi, jednak nie przestają grać ról postaci, którymi nie są. Niestety grając te role, powielamy problemy rodziców, nie zdając sobie z tego sprawy.

Podsumowując  „ w zdrowej rodzinie potrzeby dzieci pod względem bezpieczeństwa, ciepła, opieki, zrozumienia, akceptacji i ukierunkowania zainteresowań w większości przypadków są zaspakajane. Dzieci te wchodzą w dorosłość z poczuciem bezpieczeństwa i ufnością, płynącymi z głębi ich jestestwa.

W rodzinach funkcjonujących nieprawidłowo potrzeby te zaspakajane są w stopniu niedostatecznym, bądź nie są zaspakajane wcale, a dzieci z tych rodzin dorastają przepełnione uczuciem niepełności, nieufności, lękiem płynącym z ich wnętrza, a jednocześnie gwałtownie poszukują bezpieczeństwa na zewnątrz. My dorośli, wychowani w rodzinach nękanych problemami, nieustannie staramy się zapełnić w naszym wnętrzu pustkę, która nie została zapełniona wtedy, gdy dorastaliśmy i to właśnie owo poszukiwanie na zewnątrz, poza nami samymi, zaspokojenie nie zaspokojonych potrzeb wiedzie nas ku uzależnieniom.


„Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców”

Jim Conway